|
|
<
|
Luty 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
|
6
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
|
13
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
|
20
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
|
27
|
28
|
29
|
|
|
|
|
|
...siadam czasem i zastanawiam się nad wszystkim br
co się dzieje, działo i co będzie... br
to taka kara za parę lat w plecach...
piątek, 27 marca 2009
Ile krwi płynie w każdym z nas?
Ile taniej w niej wody?
Co nadaje życiu człowieka sens? Uniwersalną odpowiedzią na to pytanie jest jedno, krótkie słowo: CEL
Nie mogę powiedzieć, że mam cel w życiu, ale nie mogę powiedzieć również, że go nie mam. Żyję z dnia na dzień, bez konkretnych planów. Ale czy czuję się z tego powodu nieszczęśliwa, popadam w stany depresyjne? Nie. Mam wobec życia oczekiwania takie, jak każdy przeciętny człowiek: dobra praca, dobre życie rodzinne. Co robię, żeby to osiągnąć? W zasadzie niewiele, wykonuję to, co muszę wykonać, z czego nie mogę się wykręcić, to, co zrobić wypada, żeby mieć odpowiedni poziom szacunku do samej siebie. Czy mnie to rozwija? W pewien sposób na pewno. Jednak stać mnie na więcej. Nie daję jednak z siebie więcej, niż jest to konieczne. Może to też jest forma ucieczki, oszukiwania samej siebie? W ten sposób nie okaże się, że czegoś nie umiem, coś się nie udało. Ostatnio ktoś na forum grupy zadał pytanie: w czym jesteś dobra/y? Nie dało sie uniknąć odpowiedzi. Uświadomiłam sobie, że nie potrafię skonkretyzować żadnej dziedziny, w której osiągam sukcesy, żadnej rzeczy, która wychodzi mi dobrze, którą mogę się podzielić z innymi. Proste, wręcz naturalne pytanie. Ja nie mam na nie odpowiedzi. Nie chodzi mi o to, żeby poużalać się nad sobą. Gdybym się tym przejmowała, aż tak bardzo, zrobiłabym coś w tym kierunku, aby umieć udzielić odpowiedzi. Jest mi dobrze, bezpiecznie, wygodnie tak, jak jest. Jest też jednak świadomość, że kiedyś przyjdzie się zderzyć z rzeczywistością, a w niej z pytaniami takimi, jak to i jemu podobnymi. Wszak odpowiedzi na nie określają nas. Mówią, kim jesteśmy, co nas łączy z innymi, częścią jakiej grupy jesteśmy, z czym się identyfikujemy. Kiedyś wiedza o sobie była dla mnie czymś bardzo ważnym. Był to jeden ze szczebli mojego rozwoju, jako osoby. Dziś stoję dokładnie w tym samym punkcie drabiny, nie robię kroku wyżej. Ale to już nie wystarczy. Życie to dynamiczny rozwój. Zostajesz w miejscu, stajesz się częścią masy. Nawet jeśli Ci to nie przeszkadza, to jest to tylko pozorne wrażenie. Szukając tożsamości, wracam pamięcią kilka lat wstecz. Jednak jest coś, jakaś niewiidzialna granica, na którą składają się doświadczenia minionego czasu, która nie pozwala na pełne otwarcie się przed sama sobą. Uświadomienie jej sobie i pogodzenie się z nią to początek, ważny moment, by pójśc dalej, kształtować siebie, stawać się człowiekiem, zdobywać pełnie człowieczeństwa, odnaleźć cel i jemu sie oddać.
Ja robię ten krok, Dla mnie jest nim KURS FILIPA
piątek, 15 sierpnia 2008
Takie nudne są dni, bo...
...takie same
Wszystko poszło do przodu w ciągu tych kilku lat.. Ja poszłam do przodu, paradoksalnie tkwiąc wciąż w tym samym.
Dziś taki wieczór wspomnień. Żadnych konkretnych, tak po prostu. I chociaż wiele się zmieniło, wcale nie czuje się dojrzalsza. Raczej jeszcze bardziej zagubiona. Nowe problemy, nowe sprawy. Nowe zmartwienia, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała, że będą, że się w nie zaplątam. Zmartwienia... to nawet nie jest odpowiednie słowo. Nałogi. Złe myśli. A wszystko żałosne.
Każda próba, by zmienić rzeczywistość, nawet nie zasługuje na miano próby. Takie niewiadomo co. Czlowiek tak naprawde, nigdy do końca nie przyznaje się do tego, jak bardzo jest słaby. Chociaż wiele razy to powtarza, użala sie nad sobą, lituje... Wlele razy to mówiłam... By potem wyjść, wtopić sie w tłum i iść silnym, stanowczym krokiem, konkretnym celem - pewnie do przodu. Spotykani po drodze ludzie... - muszą odczuć tą pewność. A potem przychodzi taki wieczór jak ten.. i gdzie się podziała ta osoba, która kilka godzin temu szła prosto przed siebie z podniesioną głową i stanowczym wyrazem twarzy?
...gdy rozum śpi... budzą się demony...
Takie myśli... wiele więcej...
W codzienności, dynamicznej, poddaje się... Ale dziś... wczoraj... tydzień temu... miesiąc... jest spokój, nie ma obowiązków, jest czas... Czas, który bywa złośliwy.
A może by tak podnieść sie po raz kolejny? I po raz kolejny: "tym razem zdecydowanie"? Może... Już sie tak podnoszę drugi miesiąc, wciąż jednak leniwie...
Mimo nowych ludzi spotkanych, dających piękne, budzące nadzieje świadectwo - leniwie. Tak jakby wystaczyło karmić się nadzieją, którą przynoszą - "i na mnie przyjdzie czas". Dziś? - nie, jeszcze nie. Jutro? - zbyt wczesnie Ech...
sobota, 22 września 2007
Thank You Very Much
ja wiem, że wystarczy odrobina uwagi
blisko rok, jak byłam tu ostatnio..
i znów potrzeba uzewnętrznic siebie.. uwewnetrznic siebie..
przyjaciele - mimo zwatpienia oni byli przy mnie - są - Ci prawdziwi nie odeszli, pozostali szczerzy jak zawsze,
Ci, których szanowałam i szanuje z każdą "taka" chwila coraz bardziej
Myślałam - jest ich wielu, jesli nie wielu - napewno paru
Dziś - jest jeden - może dwóch - ale wiem, że są naprawde
Pytanie - oni zawiedli? Ci inni?
Odpowiedź - NIE
Ja odeszłam, odsunełam się
Ci, którzy zostali mimo to - im składam hołd TERAZ w tej chwili :)
Oni znaja mnie naprawdę, znają bo zawsze byli cierpliwi, chcieli mnie poznac..
Nie dali za wygraną
Pomagają - wrócić :)
DZIĘKUJĘ
pa.. pa... pa.. pa.. pa..
a może by tak...
paradoksalnie.. w przeciwieństwie..
TAK
czwartek, 29 czerwca 2006
Milość...
...którą mi dajesz.
Prosiłem o siłę,
Bym mógł coś osiągnąć;
Otrzymałem słabość,
Bym mógł być posłuszny.
Prosiłem o zdrowie,
Bym mógł czynić większe dzieła;
Otrzymałem ułomność,
Bym mógł czynić dzieła lepsze.
Prosiłem o bogactwa,
Bym mógł być szczęśliwy;
Otrzymałem ubóstwo,
Abym mógł być mądry.
Prosiłem o władzę,
Bym mógł być chwalony pośród ludu;
Otrzymałem niemoc,
Bym mógł odczuć potrzebę Boga.
Prosiłem o wszystko,
Bym mógł cieszyć się życiem,
Otrzymałem życie,
Bym mógł cieszyć się wszystkim.
Nie otrzymałem niczego,
O co prosiłem,
Lecz otrzymałem wszystko,
Czego pragnąłem.
środa, 28 czerwca 2006
I'm not that chained-up little person...
... still in love with you!
jutro.. nie wierze, aby lepiej byc mogło..
spadam..
piątek, 23 czerwca 2006
Jądro szaleństwa...
...ksiega lęku Pewnego dnia przeglądałem się w lustrze i zauważyłem, że wypadają mi trzy kawałki z głowy, jakby to były kostki bruku. Udało mi się je osadzić z powrotem. Na drugi dzień wypadło siedem. Istotnie można by rzec, że to małe kostki bruku. Odłożyłem je na miejsce bardzo starannie, żeby nie zmienić ich położenia. Od tego czasu co rano wypadają mi kawałki głowy, a nawet kawałki twarzy. Czasem połowa głowy wali się w gruzy. Muszę spędzać całe godziny w łazience, żeby właściwie złożyć kawałki. Dzisiaj pochwyciłem słowa, jakie rodzina wypowiedziała za moimi plecami: "Staje się coraz bardziej dziwaczny. Teraz opanowała go mania, żeby nie poruszać głową i zamykać się na całe godziny w łazience" .
Kiedy myślę o swojej pamięci, pojawia się dama, a także czarny laufer w rogu pokoju. Kiedy myślę o swojej wyobraźni, widzę, jak przesuwa się przede mną lew z Kopenhagi. Kiedy myślę o marzeniach sennych, ziemia pokrywa się czarnymi melonikami. A kiedy w półmroku biurka piszę NIC, na kciuku mogę odczytać fosforyzujące litery słowa WSZYSTKO.
"Arrabal"...
czy Arrabal Fernando?
a może jedno i drugie?
"Mam w sobie bańke powietrza. Wyczuwam ja bardzo wyraźnie. Kiedy jestem smutny, staje się cięższa, a czasem gdy płacze, można by powiedzieć, że to kropla rtęci. Bańka powietrza wędruje z mózgu do serca i z serca do mózgu".
Podlapalam dobry klimat, to mój klimat bez watpienia. Dobrze się z nim czuje. Nawet sama.. nawet gdy sama z nim jestem. A może.. Wlasnie dlatego, że sama z nim jestem? Zawsze bylam sama ze swoimi klimatami, może wlasnie dlatego tak dobrze sie z nim czuje. Ja, klimat, muzyka, moja muzyka i droga i poezja JA JA JA JA I choć w glowie szum.. zawsze był szum gdy byl klimat, zawsze byl szum
But I feel Good ;)
Czuje mocno, w która strone chce iść. Wiem też, że pomimo ide obok. Obok kładki. Wiem tez, że wczoraj zbładzilam szalenie, szaleństwem bowiem jest bładzenie.
Mam dość panikowania (swojego też), mam dość obrażania się (swojego też), mam dość niekonsekwencji (swojej też), mam dość brudów w glowie (swojej też), mam dość niepielęgnowania uczuć (z mojej strony też), mam dość braku wsparcia (z mojej strony też)
Co dalej?
Tak czy siak.. nieważne i tak :)
DOBRZE :)
poniedziałek, 08 maja 2006
jutro znów...
...pójdziemy Za około 14 godzin najparwodpodobniej moja noga będzie wolna od "tego czegoś" co od miesiąca tkwi na mojej stopie i pnie sie aż do kolana - gipsu mianowicie.. I oby tak własnie było bo czuje jak to miesięczne siedzenie w domu, niemozność wyjścia na zewnatrz na długi spacer czy na przejażdżke rowerową doprowadza mnie do jakiegos obłędu i popadam w stany paranoidalne.. Dziś w nocy nie mogłam spac - ot akademik - sąsiedzi zza ściany, skądinnąd mili w trakcie krótkotrwałych interakcji w łazience, urządzili w nocy, jak to sie zdarza od czasu do czasu, rykowisko. Więc noc przepędziałm w przedziwnym stanie trwania w pół-śnie, potem jednak zmorzył mnie sen. Nie zmienia to jednak faktu, że nie obeszło sie bez nocnego rozmyslania.. Jutro być może zciągna mi gips.. i co dalej? przez miesiąc siedziałam w domu.. owszem denerwowałam się tym, było mi przykro.. ale czułam sę bezpiecznie. Taka oaza spokoju.. Życie w zamknięciu.. A teraz.. bez gipsu do którego (za którym) mozna się schować.. To tak jakby człowiek wyszedł z zamknięcia - powrócił do zycia i.. nie bardzo wiedział jak sie w nim zachować.. Tak własnie jest ze mną.. Boje się.. boję się bardzo.. czuje sie tak bardzo sama.. zalezna od jednej osoby, która może wedle wlasnego widzimisie nieomal może decydować o moim nastroju. jutro.. (nie wierze aby lepiej byc mogło - Tetmajer) Nadzieja..
chyba nie ma tytułu..
Dziwne rzeczy się dzieja ostatnio wokół mnie - powaznie sie zastanawiam nad tym, czy ja przypadkiem nie mam problemów z emocjami?
Histerie, nerwy, wszystko nie tak.. Oznaka słabości - taka jestem - słaba wiem jednak że drzemie we mnie siła i choc sa sytuacje, w których trudno o racjonalne myslenie, to.. trzeba pomyslec, na zimno przekalkulować, spokojnie..
|