...siadam czasem i zastanawiam się nad wszystkim br co się dzieje, działo i co będzie... br to taka kara za parę lat w plecach...
Blog > Komentarze do wpisu
Ile krwi płynie w każdym z nas? Ile taniej w niej wody?

Co nadaje życiu człowieka sens?
Uniwersalną odpowiedzią na to pytanie jest jedno, krótkie słowo: CEL

Nie mogę powiedzieć, że mam cel w życiu, ale nie mogę powiedzieć również, że go nie mam. Żyję z dnia na dzień, bez konkretnych planów. Ale czy czuję się z tego powodu nieszczęśliwa, popadam w stany depresyjne? Nie.
Mam wobec życia oczekiwania takie, jak każdy przeciętny człowiek: dobra praca, dobre życie rodzinne. Co robię, żeby to osiągnąć?
W zasadzie niewiele, wykonuję to, co muszę wykonać, z czego nie mogę się wykręcić, to, co zrobić wypada, żeby mieć odpowiedni poziom szacunku do samej siebie.
Czy mnie to rozwija?
W pewien sposób na pewno. Jednak stać mnie na więcej. Nie daję jednak z siebie więcej, niż jest to konieczne.
Może to też jest forma ucieczki, oszukiwania samej siebie?
W ten sposób nie okaże się, że czegoś nie umiem, coś się nie udało.
Ostatnio ktoś na forum grupy zadał pytanie: w czym jesteś dobra/y? Nie dało sie uniknąć odpowiedzi. Uświadomiłam sobie, że nie potrafię skonkretyzować żadnej dziedziny, w której osiągam sukcesy, żadnej rzeczy, która wychodzi mi dobrze, którą mogę się podzielić z innymi. Proste, wręcz naturalne pytanie. Ja nie mam na nie odpowiedzi.
Nie chodzi mi o to, żeby poużalać się nad sobą. Gdybym się tym przejmowała, aż tak bardzo, zrobiłabym coś w tym kierunku, aby umieć udzielić odpowiedzi.
Jest mi dobrze, bezpiecznie, wygodnie tak, jak jest.
Jest też jednak świadomość, że kiedyś przyjdzie się zderzyć z rzeczywistością, a w niej z pytaniami takimi, jak to i jemu podobnymi. Wszak odpowiedzi na nie określają nas. Mówią, kim jesteśmy, co nas łączy z innymi, częścią jakiej grupy jesteśmy, z czym się identyfikujemy.
Kiedyś wiedza o sobie była dla mnie czymś bardzo ważnym. Był to jeden ze szczebli mojego rozwoju, jako osoby. Dziś stoję dokładnie w tym samym punkcie drabiny, nie robię kroku wyżej. Ale to już nie wystarczy. Życie to dynamiczny rozwój. Zostajesz w miejscu, stajesz się częścią masy. Nawet jeśli Ci to nie przeszkadza, to jest to tylko pozorne wrażenie.
Szukając tożsamości, wracam pamięcią kilka lat wstecz. Jednak jest coś, jakaś niewiidzialna granica, na którą składają się doświadczenia minionego czasu, która nie pozwala na pełne otwarcie się przed sama sobą. Uświadomienie jej sobie i pogodzenie się z nią to początek, ważny moment, by pójśc dalej, kształtować siebie, stawać się człowiekiem, zdobywać pełnie człowieczeństwa, odnaleźć cel i jemu sie oddać.

Ja robię ten krok, Dla mnie jest nim KURS FILIPA
piątek, 27 marca 2009, quasi-ja
Komentarze
2009/03/27 01:00:24
chyba jest troche tak, że wszyscy się zmieniamy, nawet jezeli nie podejmujemy wysiłku. Trudno jest wskazać cel w jakim się podąża. Jednak to jakby układa się samo. "destiny is what we all seek" ;) stara prawda z króla edypa. Im dalej uciekasz przed losem, tym bardziej cię on dopada. Z tego jak piszesz mam wrażenie, że własnie cię dopadł :) Nie trzeba robić niewiadomo czego, żeby być wartościowym człowiekiem. Do pewnych rzeczy nie można się zmusić. Tak jak nie można powiedzieć "ok, zdecydowałem, teraz będę się rozwijal!" :) Czasami mnie tez to dopada. PROKRESTYNACJA www.youtube.com/watch?v=37wR_TWdVy0 Wszystko bedzie ok. Ps. Zajebisty styl i bardzo przenikliwy wzrok.
-
2009/03/27 01:02:38
a co to jest kurs filipa?
-
Gość: Freya, host-89-230-170-10.ostrowmaz.mm.pl
2009/05/06 19:22:19
miła końcówka :)

lightbird - od czego są google ;P
-
2010/05/12 23:19:12
ile jeszcze mam czekac? :)
-
2010/05/13 00:21:26
Na początku tej notatki zadałam pytanie: co nadaje życiu człowieka sens? Odpowiedź jest nadal taka sama: CEL. Ale w momencie gdy je zadawałam wiedziałam już, że celem tym jest BÓG. Kurs Filipa miał być swego rodzaju bramą, granicą, momentem przejścia, wyraźnym momentem. Dostałam więcej niż się spodziewałam :) W zasadzie oczekiwania, które były wcześniej pozostały, ale nabrały sensu, innego znaczenia. Teraz wiem, że moje życie jest częścią planu, planu jaki Bóg ma dla mnie, dla każdego człowieka. Już nie zadaje sobie pytań z rodzaju: po co to wszystko? jaki to ma sens? Znam na nie odpowiedź :) Bóg zna na nie odpowiedź. Od tego czasu moje życie jest pełniejsze, ja się rozwijam, nie tylko w sensie duchowo-religijnym, ale też w życiu społecznym, codziennym. Powiedziałam tak Jezusowi, odważyłam się podjąć decyzję, w której powierzyłam mu życie i teraz w Nim wzrastam, w Nim się kształtuje, w Nim się zmieniam. Zmierzam do pełni :)

A Kurs Filipa to taki weekend, na którym można poznać Boga na prawdę. Trzeba mieć tylko odrobinę odwagi i otworzyć się na to, co Bóg ma dla nas. Ja tam pojechałam już zdecydowana, ale Bóg i tak mnie zaskoczył. Pojechałam z wątpliwościami i z pytaniami, Bóg na nie odpowiedział.