...siadam czasem i zastanawiam się nad wszystkim br co się dzieje, działo i co będzie... br to taka kara za parę lat w plecach...
Blog > Komentarze do wpisu
Takie nudne są dni, bo... ...takie same

Wszystko poszło do przodu w ciągu tych kilku lat..
Ja poszłam do przodu, paradoksalnie tkwiąc wciąż w tym samym.

Dziś taki wieczór wspomnień. Żadnych konkretnych, tak po prostu.
I chociaż wiele się zmieniło, wcale nie czuje się dojrzalsza.
Raczej jeszcze bardziej zagubiona.
Nowe problemy, nowe sprawy.
Nowe zmartwienia, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała, że będą, że się w nie zaplątam.
Zmartwienia... to nawet nie jest odpowiednie słowo. Nałogi. Złe myśli.
A wszystko żałosne.

Każda próba, by zmienić rzeczywistość, nawet nie zasługuje na miano próby. Takie niewiadomo co.
Czlowiek tak naprawde, nigdy do końca nie przyznaje się do tego, jak bardzo jest słaby.
Chociaż wiele razy to powtarza, użala sie nad sobą, lituje...
Wlele razy to mówiłam... By potem wyjść, wtopić sie w tłum i iść silnym, stanowczym krokiem, konkretnym celem - pewnie do przodu. Spotykani po drodze ludzie... - muszą odczuć tą pewność.
A potem przychodzi taki wieczór jak ten.. i gdzie się podziała ta osoba, która kilka godzin temu szła prosto przed siebie z podniesioną głową i stanowczym wyrazem twarzy?

...gdy rozum śpi... budzą się demony...

Takie myśli... wiele więcej...

W codzienności, dynamicznej, poddaje się...
Ale dziś... wczoraj... tydzień temu... miesiąc... jest spokój, nie ma obowiązków, jest czas...
Czas, który bywa złośliwy.

A może by tak podnieść sie po raz kolejny? I po raz kolejny: "tym razem zdecydowanie"?
Może...
Już sie tak podnoszę drugi miesiąc, wciąż jednak leniwie...

Mimo nowych ludzi spotkanych, dających piękne, budzące nadzieje świadectwo - leniwie.
Tak jakby wystaczyło karmić się nadzieją, którą przynoszą - "i na mnie przyjdzie czas".
Dziś? - nie, jeszcze nie.
Jutro? - zbyt wczesnie
Ech...
piątek, 15 sierpnia 2008, quasi-ja